Milion osób nie ubezpieczonych w Polsce

0
107

Lekarze i aptekarze boją się wysokich kar za leczenie osób nie posiadających ubezpieczenia za pieniądze z kasy NFZ lub przyznając im refundacje na leki. Obawy bowiem są słuszne, ponieważ w Polsce jest blisko milion osób, które nie są objęte żadnym ubezpieczeniem. To czterokrotnie więcej niż szacuje szef resortu zdrowia Bartosz Arłukowicz. – podkreślają eksperci Money.pl.

Naczelna Rada Aptekarska wezwała aptekarzy, by nie realizowali recept z jakimikolwiek błędami formalnymi, ani z dodatkowymi znakami, w tym z pieczątkami Refundacja do decyzji NFZ. Farmaceuci tłumaczą, że w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej nie znalazła się m.in. możliwość odwołania się aptekarza od decyzji kontrolera NFZ, choć w grudniu otrzymali zapewnienie resortu zdrowia, że niekorzystne dla tego środowiska zapisy zostaną usunięte. 12 stycznia w nocy posłowie Platformy postanowili wnioskować o wpisanie do ustawy poprawek przywracających możliwość odwołania dla aptekarzy. Rząd obiecuje też, że nie będzie ich karał, ale oni ciągle nie wierzą.

Farmaceuci żądają również skreślenia zapisu, mówiący o tym, że aptekarz jest zobowiązany do zwrotu kwoty refundacji w przypadku każdego naruszenia rozporządzenia w sprawie recept. Oceniają, że będzie to równorzędne z wykreśleniem przepisu o karaniu lekarzy.

Z danych NFZ wynika, że w Polsce jest ok. 37,3 mln osób ubezpieczonych. Biorąc pod uwagę to, że w Polsce jest niewiele ponad 38,3 mln, żadnego prawa do leczenia za pieniądze z NFZ nie ma blisko milion osób. Oznacza to, że nieubezpieczonych nie jest co najwyżej 268 tysięcy – jak na początku stycznia stwierdził minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, ale aż prawie czterokrotnie więcej.

Zaledwie 27,5 tysiąca to Polacy dobrowolnie opłacający składki oraz członkowie ich rodzin objęci polisami.

Do nas trafia tylko część składek na leczenie i przekazujemy je od razu do NFZ – mówi Jacek Dziekan, rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. – Naszą skuteczność w ściąganiu składek szacujemy na 99 procent – dodaje.
Biorąc pod uwagę, że do ZUS powinno płacić blisko 14,5 mln osób, oznacza to, że nie robi tego około 140 tysięcy Polaków. Część z nich może nawet nie wiedzieć, że zalega ze składkami. Tak jest w przypadku tych, za których składki powinien odprowadzać pracodawca, a tego nie robi.

Okazuje się, że nikt dokładnie nie liczy, jaka część nieubezpieczonych, wyłudza świadczenia i refundację z publicznej kasy, oraz jakie są to sumy. Money.pl dotarł do danych, z których wynika, iż w 2010 roku, NFZ zakwestionował i nie zapłacił za procedury, które wyceniono na ponad 1,1 mld złotych. Trzeba jednak zaznaczyć, że w tej sumie największą część stanowią tzw. nadwykonania ZOZ-ów, czyli koszty leczenia ponad zakontraktowane limity. Wiadomo też, że wartość zakwestionowanej refundacji leków to niespełna 29 mln złotych.

W 2007 roku na leczenie, Fundusz wydał ponad 41 mld zł, czyli blisko tysiąc złotych na jednego pacjenta, a w tym roku ma to być blisko 61 mld zł i ponad 1,5 tysiąca złotych na jednego chorego.

W ostatnich latach szybko rosły też sumy, wydawane przez NFZ na refundację leków. Podczas gdy w 2007 roku NFZ wydał na nią 6,7 mld zł, to w tym roku będzie to już o dwa i pół miliarda więcej.

Średni koszt refundacji leków wypisywanych przez lekarza pierwszego kontaktu, waha się kwartalnie od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 100 tysięcy złotych.
Na pełną refundację, czyli na leki za darmo mogą liczyć tylko: inwalidzi wojenni, wojskowi, zasłużeni honorowi dawcy krwi oraz zasłużeni dawcy przeszczepów. Reszta, jeśli jest ubezpieczona musi się zadowolić ryczałtami lub zniżkami.
Konstytucja gwarantuje każdemu Polakowi prawo do ochrony zdrowia, jednak nie każdy ma prawo do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, czyli z kasy NFZ.

Pierwsza grupa tych, którzy są do tego uprawnieni to ubezpieczeni obowiązkowo, lub dobrowolnie płacący składki. Zaliczają się do nich pracownicy, zleceniobiorcy, samozatrudnieni i osoby prowadzące pozarolniczą działalność.
Druga grupa to chorzy, za których płaci rodzina lub różne instytucje. Prawo do bezpłatnych świadczeń mają nieubezpieczone ciężarne (do 42. dnia po porodzie) i ucząca się młodzież. Jako członków rodziny osoba ubezpieczona może zgłosić do NFZ swoje dzieci, dzieci przysposobione, dzieci małżonka oraz wnuki. Wszystkie dzieci objęte są bezpłatnym leczeniem do ukończenia 18. roku życia. Później, gdy zdecydują się na dalszą naukę, mogą korzystać z bezpłatnej opieki do ukończenia 26 lat. Studenta muszą jednak zgłosić do ubezpieczenia także rodzice, a jeśli ich nie ma, powinna się tym zająć uczelnia.

Ze świadczeń może też korzystać niepracujący mąż lub żona osoby ubezpieczonej. Jeśli we wspólnym gospodarstwie domowym są rodzice lub dziadkowie, również oni mogą się leczyć bezpłatnie na konto ubezpieczonego.

Osoby zarejestrowane w urzędach pracy, mogą korzystać z leczenia, za które zapłaci państwo.

Z bezpłatnego leczenia mogą również korzystać osoby odbywające karę w więzieniu, jak również obcokrajowcy, którzy trafili do strzeżonych ośrodków lub czekają w areszcie na ekstradycję  – za nich płaci państwo.

Osoby uzależnione od alkoholu czy narkotyków nie płacące składek, kurację odwykową funduje państwo. Koszty innych świadczeń pokrywają sami.


źródło: Money.pl